top of page

Szkatułki Pana Zbigniewa (Warszawa)

21 kroków do szkatułki
Pan    Zbigniew    jest    wytwórcą    akcesoriów    z    zapałek,     grysiku

i kryształków. W jego ofercie znajdują się szkatułki na biżuterię różnych rozmiarów, krzyże, ramki, ale także konstrukcje architektoniczne: domy, wiatraki, szopki. Zaczęło ponad 40 lat temu, podczas odbywania służby wojskowej w połowie lat 70.XX w. pomógł zrobić koledze kościółek z zapałek. Jak wrócił do domu, wypracował sobie sam swoją technikę  „dwudziestu  jeden  kroków”  i   tak   się   właściwie   zaczęło.
Na większą skalę, już zarobkowo zaczął konstruować szkatułki 12 lat temu, trochę też traktując to zajęcia jako ucieczkę od komputera – „większy z tego pożytek, tyle radości i przyjemności”  –  jak  sam  mówi
ze świecącymi oczami. Na początku jego wyroby były prostsze – tylko czarny grysik i zapałki. Teraz są bardziej ozdobne, bo dostępne są świecidełka: kryształki i złote koraliki, które wtapia w kamienny grysik. I te ostatnie projekty podobają mu się najbardziej – takie lubi on i takie lubi żona Teresa, która ma także swój udział w powstawaniu  precjozów,
np. nawleka złote koraliki na nitkę. Pan Zbigniew nigdy nie powiela żadnego wzoru– w jego ofercie  nie  ma  dwóch  identycznych  wyrobów,

chyba, że ktoś by chciał identyczny. Sporadycznie robi coś na zamówienie, np. dla pani z totolotka szkatułkę na zdrapki, albo dla znajomej Pani Danuty, która szyje mebelki dla lalek, a w której prezentuje te swoje foteliki i sofki. Każdego dnia coś dłubie i tak  go  ta  praca  wciąga,
że „zapomina 
o bożym świecie” – jak mówi. Jest w swoim królestwie. Średniej wielkości pudełko robi się cały dzień, wykonując te „opatentowane”  21   czynności,  których  nie  chce  wymienić  (bo  to  zawodowa  tajemnica),  ale  których  częściowo  można  się   domyśleć,
bo: najpierw
 trzeba wyciąć tekturę, by nadać kształt pudełka lub innemu przedmiotowi ; wykleić środek materiałem lub tapetą; przykleić podpalane zapałki, które trzeba } w odpowiednim momencie zgasić, a potem równo dociąć; wyłożyć gresik, który przesiewa  się  przez  sitko…
a potem wszystko precyzyjnie złożyć. Jeśli robi szkatułkę musi jeszcze wmontować zawiasy … Pan Zbigniew wszystko kontroluje, by było idealnie  dopasowane  –  i  takie  jest.  Wielkiej   uwagi   i   precyzji   wymagają   kapliczki,   wiatraczki,   domy…   misterne   konstrukcje   nie
do podrobienia…Ta praca jest „milimetrowa”.  Np. na jeden z domków poszło 11 dużych paczek zapałek na domek. I taki domek powstaje kilkanaście dni albo i dłużej. Wkład pracy jest więc ogromny. 
Gdzie sprzedaje co zrobi…?  Sprzedaje wyłącznie lokalnie: jako mieszkaniec Ochoty czasami przy Hali Banacha, okazjonalnie przy Metrze Wilanowska, na Starym Mieście, na odpustach, tam gdzie dojeżdżają miejskie autobusy. Raz zdarzyło się, że jeden pan kupił krzyże i obrazki do Bostonu, ksiądz do Brazylii, a Japończycy  kupili  w  Żelazowej  Woli  obrazki
z Chopinem. Trochę go martwi, że tak słabo idzie, czasami cały dzień stania i nic nie pójdzie, ale Pan Zbyszek nie traci nadziei, bo przecież nie może przestać konstruować. Podoba mu się to co zrobi  –  nie jedna  pani  odchodziła  ze  szkatułką  zadowolona,  że  ma  święty  obrazek
w ładnej ramce, czy oryginalny krzyż; dzieci cieszą wiatraczki, a koneserów domy. Na pewno jeszcze nadejdą lepsze czasy… Pan Zbyszek jest też honorowym dawcą krwi i zapalonym wędkarzem.  Wydał już żonie dyspozycję, że do trumny ma włożyć pudełko zapałek jako symbol jego pracy, która go najlepiej definiuje. Na razie doliczył się 2000 sztuk, które zrobił w swoim życiu, ale na tym nie poprzestaje…  (Jeśli ktoś chciałby kupić wyroby Pana Zbyszka mogę przekazać kontakt.)

Zdjęcia wykonała Małgorzata Jaszczołt

Projekt strony internetowej: Szymon Jaszczołt

bottom of page