top of page

Serwetki, chusty, chusteczki Zofii Jasińskiej (Siedlce, woj. mazowieckie)

Długa historia szydełkowania
Szydełkowania nauczyłam się od babci Wiktorii Izdebskiej, która przyjechała   kiedyś   jak   mieszkałam   jeszcze   na   wsi   w   Zawadach
(gm. Przesmyki) i chodziłam do  szkoły  podstawowej  na  początku   lat  60.XX w. Babcia przyjechała kiedyś
na tydzień i robiła te swoje precyzyjne serwetki z cienkiej nici. Nauczyłam się od niej i tak się później wciągnęłam, chociaż pierwsza serwetka to wyszedł mi zamiast  niej  kapelusz.  Później  babcia  wytłumaczyła  mi,  że   nie   liczę   oczek

i nie dodaję. Obrabiałam też chusteczki batystowe, bo kiedyś nie było przecież jednorazowych i trzeba było smarkać w płócienne  jak  się  miało katar, a takie z koronką były ładniejsze. Szydełko najbardziej mi  podpasowało,  robić  na  drutach  nie  bardzo  lubiłam, ale jak dzieci były małe to dziergałam sukienki, kamizelki, sweterki – nie było czasu  na   nic   innego.   Później   jak   zachorowałam  i   nie   dałam  rady   iść
do  pracy  w  polu, zostawałam w domu to  szydełkowanie w mojej chorobie reumatycznej, która atakuje stawy, było dla mnie pewnego rodzaju „błogosławieństwem”. Jak robiłam serwetki, to co kółko trzeba było dodawać oczko, i trzeba  było  myśleć  o  robocie, 
a  nie  chorobie. 

Może druty czy szydełko nie wpływają leczniczo na tę chorobę, ale na głowę, i na słabą psychikę – działają bardzo dobrze. To mi dużo pomogło w uporaniu  się  z  nią.   Mam  swoją  szufladę ze swoimi robótkami, a i są porozkładane w różnych  miejscach  w  domu z różnych lat. Mam ich dużo i pamiątkowe serwetki  po  babci  Wiktorii od  której nauczyłam się  szydełkować  i  robótki  z  lat  szkolnych.  Bo  pierwsze
to były te chusteczki do nosa. Potem miałam takie różne okresy. Jak wróciłam przy chorobie do szydełkowania, to był początek  lat  90.XX w.
I mniej więcej pamiętam co kiedy robiłam, to kojarzę z różnymi operacjami: co było przed, a co po. Na początku choroby przed operacjami, robiłam najpierw duże obrusy, serwety, potem mniejsze – nie wiem właściwie dlaczego taka kolejność. Kiedyś zrobiłam taką fikuśną falującą serwetkę – u nikogo takiej nie widziałam. Jestem z niej dumna. Ale robiłam  też  gwiazdki  –  własny  pomysł  i  wyszydełkowałam  ich  chyba
z 1000. Robiłam też takie szydełkowe trójkątne chusty i kwiatki - broszki. Sprzedawałam te rzeczy na targach tutaj w Salonie Arche. Dużo tego poszło. Przyjemnie jest, że coś się zrobi i że ludziom się podoba. Zrobiłam także serwetkę do kościoła parafialnego (jak tu powstał nowy) pod Tabernakulum i pod Monstrancję. Ksiądz zobaczył po kolędzie i poprosił, żeby zrobić. Teraz jak chodzę do kościoła to widzę,  że  są  te  moje  serwetki,  a  jak  jest  pusto  to  pewnie  wtedy  idzie  
do  prania.  Zaniosłam  najpierw  do swojej  wspólnoty,  a  jestem w „ Katolickim  Stowarzyszeniu  niepełnosprawnych”, trochę też szydełkowałam z paniami z Caritasu.  Ale jakieś 20 lat temu moja pani doktor powiedziała, że dla moich rąk lepsza byłaby igła niż szydełko, dlatego  zaczęłam  wyszywać.  Haft  dlatego, że podczas wyszywania ręka inaczej pracuje. Wyhaftowałam obrusek bożonarodzeniowy haftem krzyżykowym, obrazki „cztery pory roku”, Wszystko trzeba precyzyjnie liczyć, to też jest precyzyjna robota. Kopiuję wzory z gazetek, od kogoś raczej nie, bo łatwiej jest mieć taki gotowy wzór. Serwetki z kolei robię jedna od drugiej – coś czasami zmienię. Jak patrzę na te wszystkie moje robótki, to nie tylko jest w nich moja praca, w każdej z nich są moje wspomnienia, tyle jest tych wspomnień… Teraz już nic nie robię, bo moje ręce się nie nadają, ale ciągnie mnie oczywiście do tej roboty – gdyby było można to bym robiła. Może spróbuję kiedyś posegregować te moje wyroby i spisać co kiedy zrobiłam.  Takie  moje  życie  z  tymi  serwetkami.  Lubię
na nie popatrzeć, lubię jak je używamy: obrus  na  święta,  serwetki  na  komódce,  obrazki  na  ścianach…  to  daje  radość.  Mam  dla  siebie,
ale różne rzeczy porozdawałam też rodzinie żeby mieli ode mnie. Dla Ciebie mam chustkę. Wybierz sobie…
Chustek jest więcej – jeśli ktoś chciałby kupić przekaże kontakt.

Zdjęcia wykonała Małgorzata Jaszczołt

Projekt strony internetowej: Szymon Jaszczołt

bottom of page