
RĘCE ROBIĄ Zapis przemysłów domowych
Zrealizowano w ramach programu stypendialnego Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego – Kultura w sieci
Różne wyroby Pani Henryki (Chorzele, woj. mazowieckie)
Najlepsze hobby
Henryka, przytacza historię z IV klasy szkoły podstawowej, kiedy na zajęciach praktyczno-technicznych pani nauczycielka zadała, żeby przynieść wykonaną przez siebie serwetkę i mała Henia zrobiła ją sama – ale nie wyszło z tego ‘arcydzieło’. Dostała 3+, a koleżanki „piątki”, ale za serwetki wykonane nie przez siebie. Od tego czasu stała się najlepsza i potrafił zrobić wszystko: i uszyć na maszynie,
i wydziergać na drutach, szydełkować i haftować. Przez całe życie coś robiła, a teraz jest na emeryturze od 6 lat i nie wyobraża sobie dnia bez jakiejś robótki. Chociaż teraz ze względu na oczy skupia się już tylko na szydełku. Robi różne wzory od lat, bo jest samoukiem,
ale od kiedy ma komputer podgląda w internecie, jak robią inni. W internecie zamawia też nici. Jej prace są i we Francji i ktoś wziął
do Włoch. Jak była u córki w Anglii to też wszystkich obrobiła. Robi aniołki, serwetki, bombki, łańcuchy, dzwonki, ale też sukienki, długie firanki, i duże obrusy. To co zrobi czasami sprzedaje, ale też rozdaje rodzinie i znajomym. Woli swoje robótki niż chodzenie na spacery, tak jak koleżanki i określa siebie „jestem takim piecuchem”. Jak zaczyna coś robić czuje takie chęci, potem emocji narastają, aż do samego finału. Wkręca się wraz z postępem pracy i nie może się doczekać kiedy skończy. Mówi, że to już taka choroba, od której nie można się uwolnić
i jak jedno skończy, zaczyna następne. „Ja to bym tylko dłubała, to mi tak leczy nerwy, uspokaja”. Dobrze też, że można dziergać w niedzielę. Nawet pytała o to księdza na spowiedzi i ksiądz powiedział, że to „nie taka praca”. Zrobiła też do kościoła na choinkę duże bombki,
to ksiądz nawet później jej oficjalnie podziękował. A podziękowania zawsze są miłe, jak się innym podoba, jak np. znajomym Paniom, którym ostatnio robiła sukienki. Pani Henryka cieszy się bardzo, że jest ta robota… bo robiła jak pamięta od wczesnych lat, nawet sama nie wie dlaczego. Mimo, że miała 8 dziecii pracowała, to zawsze jeszcze coś dziergała, nie traktując tego jak zasilenie budżetu,
ale ulubione zajęcie, jako swoje hobby… Bo trzeba przecież jakieś mieć…